Branża opakowań jest jak barometr gospodarczy. Nawet niewielki wzrost ogólnej koniunktury powoduje natychmiast wyraźne zwiększenie popytu na kartony, torebki foliowe, puszki, butelki.

Opakowania to jedna z tych dziedzin, w których po 1989 r. dokonała się prawdziwa rewolucja. W gospodarce planowej opakowania miały pełnić jedynie funkcję elementarną, czyli ochronną. Były produktem marginesowym, którego stale w obrocie handlowym brakowało. Jednak ich niewielkie znaczenie sprawiło, że wytwarzaniem opakowań mogła też zajmować się w pewnym zakresie inicjatywa prywatna. Małe rzemieślnicze przedsiębiorstwa, produkujące worki z plastiku czy też zajmujące się klejeniem torebek, dostarczały nawet do 20% opakowań.

A potem, już w gospodarce rynkowej, opakowania niemal z dnia na dzień stały się jednym z najważniejszych czynników decydujących o powodzeniu produktu wśród klientów. Popyt zaczął gwałtownie rosnąć. Prognozy dotyczące tempa wzrostu ekonomicznego w Polsce zapowiadają dla branży opakowaniowej tłuste lata. Będzie ich przynajmniej cztery - pięć, a może nawet siedem. Ocenia się, że w dzisiejszej gospodarce 1-proc. przyrost PKB pociąga za sobą zwiększenie zapotrzebowania na opakowania o ok. 2 proc. Rynek opakowań będzie więc prawdopodobnie rósł w tempie 7-10 proc. rocznie przynajmniej do 2010 r., a jego łączna wartość może osiągnąć ok. 7 mld zł, czyli mniej więcej dwa razy tyle co dziś.

Źródło: Rzeczpospolita
Źródło: ''