W porównaniu z innymi krajami europejskimi polski recykling odpadów opakowaniowych dopiero raczkuje. Polacy wolą wyrzucać śmieci na wysypiska. A przecież na odpadach można zarobić.

Śmieci mogą przynieść znacznie większe zyski. Wiedzą o tym Szwedzi, którzy sprowadzają odpady z Norwegii, Niemiec i Danii, i produkują z nich prąd. Zagraniczne przedsiębiorstwa, które sprzedają swoje śmieci, dodatkowo płacą Szwecji 10 mln euro rocznie za pozbycie się śmierdzącego problemu. Sporo prądu mogłoby powstać także z polskich śmieci. Przeciętny Polak produkuje ich ok. 340 kg rocznie. Z tego przetwarza się tylko 4 kg - reszta trafia na wysypiska. Jesteśmy pod tym względem w ogonie Europy. Na przeciętnego Czecha przypada 19 kg odzyskanych śmieci, a na Niemca aż 76 kg.

Zarobki polskich firm odzyskujących śmieci będą rosnąć błyskawicznie - głównie za sprawą unijnych przepisów, które zmuszają Polskę do przetwarzania odpadów. Z Unii Europejskiej na śmieci idzie duża kasa. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego tylko na gospodarkę odpadami w latach 2007-13 przeznaczyło w Programie Operacyjnym Infrastruktura i Środowisko 850 mln euro unijnych dotacji.

Polski recykling opakowań ratuje "zbieractwo" odpadów realizowane przez ludzi chcących na tym poprawić swój rodzinny budżet. To między innymi od nich, a także ze zbiórek organizowanych w szkołach pochodzi aż 70 proc. puszek po napojach, które trafiają w Polsce do przeróbki - szacuje Fundacja Recal zajmującej się promowaniem odzysku puszek aluminiowych.

Według danych Europejskiego Stowarzyszania Aluminium w Polsce w zeszłym roku recyklingowi poddano aż 50 proc. z 44 tys. ton wypuszczonych na rynek aluminiowych puszek po napojach. To tyle co w Austrii, więcej niż we Włoszech i w Wielkiej Brytanii. Wartość odzyskanych puszek szacuje się w Polsce nawet na 100 mln zł. Według danych Ministerstwa Środowiska poziom odzysku opakowań z tworzyw sztucznych wyniósł w 2004 r. ponad 22 proc., opakowań ze szkła gospodarczego - 31 proc., zaś z papieru i tektury - aż 57 proc.!

Przedstawiciele branży recyklingowej mówią, że dane to fikcja. O ilości wprowadzanych na rynek opakowań informują sami przedsiębiorcy - mogą więc tę wartość zaniżyć. Poza tym zdarza się np., że niektóre papiernie przerabiają nie tylko opakowania, ale także gazety, wystawiając przy tym dokumenty na recykling opakowań. Dostają za nie dopłaty, a za recykling gazet już nie. - Najmniejsze błędy w statystykach występują w przypadku droższych odpadów - tworzyw sztucznych i aluminium. Roczna wartość wyrzucanych na polskie wysypiska opakowań z tworzyw sztucznych, papieru, tektury i szkła to 500 mln zł. Zarabia na nich np. zakład recyklingu tworzyw sztucznych w Skarżysku-Kamiennej - przerabia śmieci na parafinę i sprzedaje ją rafineriom, gdzie jest używana do produkcji paliw.

Na polskie wysypiska trafia też rocznie blisko 2 mln ton odpadów organicznych, które po przerobieniu na kompost można sprzedać. Można z nich także wyprodukować metan. Rocznie z polskich wysypisk można by uzyskać nawet ok. 140 mln m sześc. tego gazu. Instalacji do odzysku jest jednak niewiele. W gminie Kleszczów koło Bełchatowa planowane jest wybudowanie za 200 mln zł centrum przetwarzania odpadów, w którym docelowo ma powstawać 15 mln m sześc. gazu przemysłowego rocznie.

Do odzyskiwania części wypuszczonych na rynek opakowań przedsiębiorcy są zobowiązani już od 2002 r. To dla nich obciążenie, dlatego mimo że śmieci mają swoją wartość, chętnie płacą za pozbycie się problemu odzysku. Organizacja Odzysku "Rekopol" szacuje, że w tym roku przedsiębiorcy wydadzą na recykling opakowań ok. 75 mln zł. Wszystko po to, żeby dostosować się do obowiązujących przepisów i uzyskać dokument poświadczający przetworzenie odpowiedniej ilości odpadów.

Źródło: Ministerstwa Środowiska, GW
Źródło: ''