Reklamówki stają się tematem narodowej dyskusji. Słyszymy, że coraz to nowe miasta zamierzają wprowadzić zakaz pakowania produktów w jednorazowe, bezpłatne woreczki wyprodukowane z folii z tworzyw sztucznych. Władze tych miast chcą w ten sposób ograniczyć powstającą ogromną ilość nierozkładalnych śmieci i przyczynić się do nieuszczuplania źródeł nieodnawialnych surowców kopalnych (reklamówki produkowane są z surowców pochodzących z ropy naftowej).

Na całym świecie trwają intensywne prace nad opracowaniem technologii produkcji folii, które po wykorzystaniu jako opakowanie ulegną rzeczywistej biodegradacji zamieniając się w kompost. Okazuje się, że folii takich wcale jeszcze nie ma za wiele, a do tego ich właściwości powodują, że nie wszystkie z tych, które są nadają się do wszystkiego. Akurat dobrej i szeroko dostępnej folii biodegradowalnej i kompostowalnej, która mogła by się nadawać na torby na zakupy jeszcze nie ma. Są folie lepiej nadające się na opakowania produkowane metodą termoformowania czy rozdmuchu (PLA), są folie lepiej nadające się z kolei do wykorzystania jako termozgrzewalne na różnego rodzaju maszynach pakujących (o dużej przezroczystości – folie celulozowe celofan i NatureFlex oraz nieprzejrzyste – MaterBi).

Koncentrując swoją uwagę na foliówkach, które w tej chwili trudno jest jeszcze czymś zastąpić gubimy tematy, w których zrobić coś już możemy. Mówiąc o jednym woreczku przynoszonym do domu zapominamy o znajdujących się w nim kilkunastu innych opakowaniach foliowych również wytwarzanych na bazie ropy naftowej, w które zapakowane są makaron, herbatniki, kruche ciasteczka, wafelki, musli, cukierki, herbaty, owoce, warzywa, chleb, bagietki, kanapki. W przezroczyste folie z tworzyw sztucznych owinięte są też kartoniki zawierające papierosy, wyroby cukiernicze, herbaty, kosmetyki, farmaceutyki, płyty CD i DVD.

Wszystkie te artykuły z powodzeniem zapakować dziś już możemy w folie celulozowe - celofan i NatureFlex. Ich różnorodność asortymentowa i właściwości powodują, że nie stwarzają one już dziś problemu ani w procesie pakowania ani pod względem właściwej ochrony zapakowanego w nie produktu. Jedyną barierą jest nieco wyższa cena, która powoduje, że w pogoni za obniżką kosztów i konkurencją cenową za wszelką cenę folie te nie mogą się jeszcze w Polsce szerzej przebić na rynek.

Dlatego to właśnie producenci różnego rodzaju wyrobów, uznając zasadę coś za coś, musieli by tam gdzie się da zastępować folie z tworzyw foliami biodegradowalnymi i kompostowalnymi. Dużą rolę ma też do spełnienia handel, a zwłaszcza duże sieci, które mogły by stawiać warunek producentom dostarczającym im wyroby sprzedawane tak pod swoją własną marką jak i pod marką sieci – ten sam produkt, to samo wzornictwo, ale folia inna. Dobrym przykładem niech będzie brytyjska sieć Sainsbury’s, która na terenie Wielkiej Brytanii posiada na swoich półkach ok. 500 artykułów spożywczych zapakowanych już w folie biodegradowalne czy kompostowalne.

Szukajmy więc dobrych rozwiązań. Takie w świecie już są. Jeżeli byśmy naprawdę chcieli moglibyśmy już w tym zakresie mieć zrobione więcej. Przyglądajmy się też uważnie różnego rodzaju chwytom marketingowym. Niektóre opakowania zgłaszane jako ekologiczne, ekologiczne są tylko z pozoru. W odróżnieniu od toreb deklarowanych jako przyjazne środowisku, które „rozsypią” się na drobniejsze części już po kilku latach folia celulozowa NatureFlex przekształca się w kompost po 6 tygodniach – dodajmy w kompost, na którym wyrosnąć mogą od razu zdrowe dla ludzi nowe rośliny. Dlatego też wydając walkę „foliówkom” popatrzmy na problem szerzej.