Prawie jedna piąta Polaków nie rozumie informacji umieszczanych na etykietach produktów spożywczych. Niemal połowa z nas rozumie je tylko częściowo. To najgorszy wynik na świecie, podaje w raporcie na temat stosunku konsumentów do etykiet na produktach spożywczych AC Nielsen.

Prowadzone dwa razy w roku badania internetowe objęły ponad 21 tys. respondentów z 38 krajów, których zapytano w jakim stopniu rozumieją informacje umieszczane na etykietach żywności, kiedy sprawdzają informacje żywieniowe na etykietach i jakich informacji szukają.

Czego szukają konsumenci?

Połowa Europejczyków regularnie sprawdza w produktach zawartość tłuszczu, podczas gdy dwie osoby na pięć kontrolują wartość kaloryczną i ilość cukru. Również na świecie najczęściej sprawdza się zawartość tłuszczu (49 proc.), kalorii (43 proc.), cukru (42 proc.), konserwantów (40 proc.) oraz barwników i dodatków chemicznych (36 proc. każdy).

Azjaci i Europejczycy bardziej zwracają uwagę na konserwanty i dodatki, kiedy Amerykanów bardziej interesują kalorie (a więc cukry i tłuszcze). Podobnie naszych rodaków obchodzi jedynie zawartość kalorii i cukru, o wiele mniej niż reszta Europejczyków dbają natomiast o tłuszcze - tylko 29 proc. polskich respondentów czyta etykiety na żywności pod kątem zawartości tłuszczu, podczas gdy np. w Danii i Grecji czyni to 60 proc. konsumentów. Polacy plasują się najniżej również w kwestii zainteresowania obecnością w pożywieniu konserwantów, barwników i innych dodatków.


Połowa Europejczyków regularnie sprawdza w produktach zawartość tłuszczu, podczas gdy dwie osoby na pięć kontrolują wartość kaloryczną i ilość cukru

Jaka informacja do nas dociera?

Nietrudno się domyślić, że Amerykanie stanowią najbardziej łebską nację - aż 64 proc. z nich „zasadniczo rozumie” informacje żywieniowe na opakowaniach. Po piętach depczą im Latynosi (52 proc.), dalej są Europejczycy (43 proc.) i na końcu Azjaci (34 proc.). Badanie jasno dowodzi, że głęboko zakorzenione kulturalne i socjalne konotacje żywieniowe konsumentów były najbardziej znaczącym czynnikiem w sposobie czytania i oceny informacji o wartości odżywczej i informacji na etykietach żywności w ogóle.

Na przykład 35 proc. mieszkańców Ameryki Południowej twierdzi, że zawsze czyta informacje żywieniowe (prym wiodą Brazylijczycy - aż 52 proc.!), czym miażdży 18 proc. Europejczyków. Dla Latynosów zainteresowanie składem i wartością zjadanego pożywienia i regularne sprawdzanie zawartości etykiet jest częścią stylu życia, kiedy w Europie, zwłaszcza południowej, kulturalny i socjalny nacisk kładzie się na żywność w 100 proc. naturalną, domową - z silnym akcentem na produkty mączne i całkowitą ignorancją wobec kalorii. Idąc tym tropem warto wymienić choćby Włochów, których znacznie bardziej obchodzą konserwanty i barwniki (56 proc.) niż kalorie (30 proc.), zgodnie z tradycją, mówiącą, że to co naturalne, jest dobre, a co sztuczne – złe.


Tabela 1. Jak dobrze rozumiesz informację żywieniową umieszczaną na etykietach i opakowaniach żywności?

Dieta południowoeuropejska, bogata w ryby, warzywa, pieczywo, produkty zbożowe (mąki, kluski, ziarna, pestki), a uboga w czerwone mięso i żywność przetworzoną, jest dziś uważana za najzdrowszą z diet, z udowodnionym zmniejszonym ryzykiem zachorowań na raka i dłuższą średnią życia. Cudownym eliksirem stała się oliwa z oliwek - podstawowy składnik diety w Hiszpanii, Włoszech, Portugalii, Francji i Grecji. Co ciekawe, zdrowa dieta śródziemnomorska upowszechnia się nawet w Skandynawii. Z kolei Brytyjczycy uzyskali najwyższy wynik, jeśli chodzi o sprawdzanie wartości odżywczej produktów, kiedy jest się na diecie (27 proc.), a Japończycy, tradycyjnie obdarzający wysokim zaufaniem znanych producentów żywności, jednocześnie mając świadomość surowych przepisów regulujących produkcję i obrót żywnością, najczęściej nie sprawdzają w ogóle, co jedzą (aż 24 proc.)!

Niska świadomość polskich konsumentów przejawia się także w fakcie, że należą oni do najmniej zainteresowanych czytaniem etykiet, kiedy podejmują decyzję zakupu nie znanych wcześniej produktów, odchudzania się czy innego rodzaju diety. Tylko 35 proc. Polaków w takich okolicznościach zwraca uwagę na etykiety, podczas gdy w Europie odsetek ten wynosi średnio 41 proc., a w Ameryce Północnej 46 proc. Producenci żywności light zostali zmuszeni do zmiany strategii marketingowej. Dziś sukces odnoszą nowe produkty, które promują nie „mniej” kalorii, ale „więcej” witamin czy energii.

Z szacunkiem do tradycji - Slow kontra light

We Włoszech, kraju, który stworzył i kultywuje jedyne w swoim rodzaju zjawisko „slow food”, tak popularny na całej reszcie globu trend „light” zaliczył totalną klapę. Okazało się bowiem, że w tej części Europy nikt nie jest gotów poświęcać smaku dla mniejszej ilości kalorii. Producenci żywności light zostali więc zmuszeni do zmiany strategii marketingowej.

Dziś sukces odnoszą nowe produkty, które promują nie „mniej” kalorii, ale „więcej” witamin czy energii. W czasach tak konkurencyjnych jak nasze, kiedy niemal 80 proc. produktów wypada z rynku w ciągu roku od pojawienia się na nim, producenci żywności muszą więc wiedzieć, jak wstrzelić i rozwijać swoje produkty w oparciu o kontekst socjologiczny i kulturowy danego rynku.


Dziś sukces odnoszą nowe produkty, które promują nie „mniej” kalorii, ale „więcej” witamin czy energii

Kto wie co je? I co wybiera?

Średnio czterech na dziesięciu mieszkańców globu twierdzi, że najprawdopodobniej sprawdziłoby zawartość produktu, kupując go po raz pierwszy. To kluczowa informacja dla producentów żywności: klient podejmuje decyzję także na podstawie informacji na opakowaniu, komunikat musi być więc czytelny i zrozumiały. Inaczej do zakupu nie dojdzie. Brytyjska specjalistka ds. żywienia Amanda Ursell zaalarmowana faktem, że większość konsumentów nie do końca rozumie informacje na etykietach napisała książkę „Co tak naprawdę jesz? Jak czytać etykiety?”. „Mimo że jestem dietetykiem, często gubię się, czytając etykiety, i muszę przeczytać tekst ponownie, aby go zrozumieć.

W stale powiększającej się masie produktów dostępnych na półkach i w morzu szczegółów oraz zapewnień o zdrowotności produktów pojawiających się na opakowaniach żywności problem ten narasta. Konsumenci powinni wiedzieć, co to wszystko znaczy i jak to może służyć im i ich rodzinom. Tylko wtedy mogą dokonywać naprawdę zdrowego wyboru”- pisze Ursell. A kto na świecie jest najlepiej zorientowany w kwestiach zdrowej diety?


Tabela 2. Kiedy czytasz informację żywieniową na opakowaniu produktu?

Zapytani, czy rozumieją różnicę między tłuszczami nasyconymi i nienasyconymi, konsumenci odpowiedzieli „tak” w 56 przypadkach na 100 (średnia światowa). Najwyższą wiedzą pochwalić się mogą Skandynawowie (Norwegowie - 82 proc., Szwedzi – 76 proc.), najgorzej zaś wypadli Japończycy (77 proc. nie zna różnicy) oraz Francuzi (69 proc.).

Mimo że Polacy twierdzą, iż rozumieją różnice pomiędzy tłuszczami nasyconymi i nienasyconymi, nie wypadają najlepiej w kwestii zakupów zdrowej żywności, np. produktów pełnoziarnistych czy bogatych w błonnik. Tylko 24 proc. wybiera sól jodowaną, a 26 proc. - oleje i margaryny obniżające poziom cholesterolu. Głównym powodem, dla którego poziom zakupów produktów oferujących określone korzyści zdrowotne jest tak niski, jest to, iż Polacy nie są przekonani co do faktycznej skuteczności działania tychże produktów.

Badanie wykazało również, że boom na żywność organiczną, u nas nazywaną ekologiczną, który obserwuje się już na całym świecie, nie dotarł jeszcze do Polski. Wyraźnym problemem jest jej niska dostępność - 21 proc. Polaków nie znajduje produktów organicznych tam, gdzie zwykle robią zakupy. Podobnie jest w Rosji, Portugalii, Hiszpanii i Grecji, natomiast zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja np. w krajach skandynawskich. Jednak ogólnie rzecz biorąc, większość konsumentów europejskich nie kupuje żywności organicznej dlatego, że jest ona zbyt droga (43 proc.). Tam, gdzie produkty organiczne są dostępne, najczęściej nabywane są owoce i warzywa (55 proc.) i warzywa (44 proc.) oraz soki owocowe (45 proc.). Jednak większość konsumentów nadal kupuje produkty organiczne tylko okazjonalnie.
Tabela 3. Kiedy czytasz informację żywieniową na opakowaniu produktu? Top 10: „kiedy rozważam zakup nowego produktu”

Konieczna edukacja żywieniowa

W skali całej Europy tylko 6 proc. konsumentów nie rozumie etykiet, a 44 proc. Przeważnie je rozumie. Konsumenci z Ameryki Północnej (USA i Kanada) okazują się najlepiej wyedukowani w tej kwestii, ponieważ wg wyników badań 63 proc. z nich twierdzi, że przeważnie rozumie informacje żywieniowe umieszczone na opakowaniu produktu.

Znaczenie tych liczb wyłania się, kiedy zestawić je z 17 proc. Polaków w ogóle nie rozumiejących czytanych na etykietach informacji i 47 proc. rozumiejących tylko częściowo. „Badanie wskazuje na konieczność edukowania konsumentów. Wysoki stopień zrozumienia w krajach skandynawskich i w Ameryce Północnej jest wyraźnym sygnałem, że kampanie na rzecz zdrowia publicznego, prowadzone tam przez organizacje rządowe i pozarządowe, mają pozytywny wpływ na poziom świadomości społecznej” – mówi Marek Klajda, manager działu Badań Konsumenckich w AC Nielsen Polska.