Na terenach przemysłowych, przy ul. Obrzeżnej Północnej w Mysłowicach, powstała pierwsza na Śląsku linia technologiczna do kruszenia butelek i opakowań szklanych. W ciągu roku będzie przerabiała około 12 tys. ton szkła, które w postaci stłuczki pojedzie do huty i znowu zostanie przetopione w nowe butelki. Mysłowicki nowy zakład recyklingu może przetworzyć do 30 tys. ton surowca rocznie.

Szkło jest na tyle wdzięcznym materiałem, że można je przerabiać wiele razy i nie traci swoich właściwości. Linia technologiczna jest tak skonstruowana przez polskich inżynierów, że zanim butelka zostanie skruszona jest już oczyszczona m.in. z kapsli. Następnie dzieli się szkło na białe i kolorowe, a na samym końcu maszyny tłuką je na małe kawałki. Na razie pracujemy na jedną zmianę zatrudniając 10 pracowników, ale dzięki naszej firmie przynajmniej kolejnych 50 osób znalazło pracę u naszych kooperantów. Docelowo chcielibyśmy pozyskiwać szkło z całego Śląska, a nawet południa kraju i pracować ma trzy zmiany - wyjaśnia Józef Piegza, dyrektor Recyklingu Szkła w Mysłowicach. Największe zapotrzebowanie jest na szkło białe. Natomiast kolorowe służy przede wszystkim do produkcji butelek dla przemysłu piwowarskiego.
W Mysłowicach prowadzimy selektywną zbiórkę odpadów komunalnych i zdecydowanie lepiej będzie, że szklane elementy trafią tu do przerobu, niż trzeba byłoby płacić za ich składowanie na wysypisku. Zbliża się nasze wstąpienie do Unii Europejskiej, w której sprawy związane z ochroną środowiska i właściwym przetwarzaniem surowców są bardzo ważne. Stąd przychylne stanowisko Zarządu Miasta wobec tego zakładu - wyjaśnia Tomasz Papaj, wiceprezydent Mysłowic.
Z danych podawanych przez Fundusz Ochrony Środowiska wynika, że w minionym roku poddano recyklingowi ponad 15 procent wyprodukowanych opakowań, z tego 80 procent to szkło bezbarwne. - Składowanie szkła na wysypiskach śmieci jest dość drogie, bowiem butelki dużo ważą. Dlatego staramy się przekonać firmy wywożące odpady na wysypisko, a także producentów pakujących swoje towary w szkło, by nie nadające się do wykorzystania opakowania przywozili do nas. Przetwarzanie surowców jest jedynym wyjściem przy wzroście produkcji odpadów i kurczeniu się wysypisk - dodaje dyrektor Piegza.
oprac. na podstawie Dziennika Zachodniego
Źródło: ''