Na naszych łamach od dłuższego czasu staramy się przedstawiać Państwu tendencje dominujące na światowym rynku opakowań. Niektórzy z Was, drodzy Czytelnicy, znużeni są już zapewne potrawką składającą się z ekologii, wygody i bezpieczeństwa, polaną sosem niższych kosztów. Cóż jednak robić, gdy te kluczowe słowa jak bumerang powracają właśnie po Interpacku?

W niniejszym artykule postaramy się jednak podać to danie nieco inaczej, w naszym rodzimym sosie, informując, a czasem i ostrzegając. Bo my, Polacy, podejście do nowości mamy jednak nieco inne. Doświadczenia współpracy dużych międzynarodowych koncernów opakowaniowych z podobnymi skalą firmami korzystającymi z produkowanych przez nie opakowań można skwitować jednym, ale jakże ważnym zdaniem: ci pierwsi opracowują, a drudzy proszą o nowości i chcą aktywnie uczestniczyć w ich powstawaniu. Na taką kohabitację owi pierwsi przystają z wielką ochotą, bo przecież taka właśnie współpraca jest kołem zamachowym postępu. A u nas? Jakże często producenci opakowań słyszą zdanie: „Nie chcemy być królikiem doświadczalnym, dajcie nam opakowanie sprawdzone na rynku”. Bojaźń to, czy może naśladownictwo? Czy to cechy wkomponowane w działania marketingowe polskich firm, nawet tych z najwyższej półki? W artykule stawiamy więcej pytań, nie zawsze jednak udzielając na nie wyczerpujących odpowiedzi. Ale chcemy, by jak zwykle nasze teksty nie tylko informowały, ale i twórczo pobudzały szanownych czytelników. I jak zwykle trochę poskaczemy po różnych tematach. Wszystko po to, by było ciekawiej.

Światowy rynek opakowań oceniany dziś na blisko 500 mld dolarów ma w najbliższych latach rosnąć wartościowo w tempie 3,5 proc. rocznie. W sektorze opakowań spożywczych przyrost ten wyniesie 5 proc., tworzywa zaś w tym przemyśle stanowią już ponad 1/3 opakowań. To ogromnie łakomy kąsek dla wszystkich, ale uda się tylko tym, którzy pogodzą się z nowymi tendencjami i wpasują w nie.

Aspekt zdrowotny i środowiskowy oraz rosnące ceny produktów spożywczych będą miały w najbliższym czasie niebagatelne znaczenie dla rynku opakowań, co, jak przewidują niektórzy brytyjscy eksperci, może wymagać rozwiązań systemowych na szczeblu rządowym. Także zabezpieczenie ciągłości dostaw wszelkich surowców po w miarę stabilnych cenach wymagać może wspólnych, zinstytucjonalizowanych działań. Mimo powszechnych, nie tylko w Polsce czy ostatnio w Wielkiej Brytanii, utyskiwań na drożyznę, społeczeństwo nasze nie ubożeje, a wręcz przeciwnie. Czy fakt ten wpłynie jakoś na rynek opakowań? Z pewnością tak. Ale czy konsument zechce zapłacić więcej za ten sam produkt w lepszym opakowaniu? Raczej nie, chyba że i sama zawartość będzie znacząco lepsza lub inna jakościowo. Przy czym słowo „lepsza” zawiera ogromne spektrum cech, jakimi można opisać przyszłe produkty spożywcze, kosmetyki, a nawet dobra trwałego użytku. Czy lepszy marketing lepszej żywności ma tu jakieś znaczenie? Oczywiście tak, już jesteśmy przecież świadomi, że dobre produkty spożywcze pakowane są także w opakowania z tworzyw sztucznych o bardzo nowoczesnej konstrukcji.

Ale czy wszyscy robimy wystarczająco dużo, by informować o tym konsumentów? Chyba nie. Dlaczego nie wprowadzić na przykład zasady, że produkty konserwowane chemicznie muszą być etykietowane w sposób bardzo czytelny dla konsumenta, podobnie jak te bez konserwantów? Czy nie powinniśmy na czołowym miejscu tuż obok nazwy produktu przeczytać napis: „KONSERWOWANY BENZOESANEM SODU” lub „WYPRODUKOWANY Z SUROWCÓW MODYFIKOWANYCH GENETYCZNIE”? Takie działanie wymaga koordynacji na szczeblu rządowym, ale ma on ogromne znaczenie w procesie edukacji konsumenckiej, która u nas niestety bardzo kuleje. Brytyjskie ministerstwo zdrowia już konsultuje temat także ze wskazaniem na zalecane dzienne dawki spożycia niektórych produktów. Wszystko po to, by konsument miał prawo do świadomego wyboru, i w trosce o to, by ten wybór był jak najlepszy.

A aspekt ekologiczny samych opakowań? Nie rozpatrujmy go w archaicznym już schemacie: co jest bardziej przyjazne środowisku – szkło czy plastik? Bardziej profesjonalne jest oczywiście analizowanie emisji dwutlenku węgla i zużycie coraz bardziej deficytowej wody w całym łańcuchu od pozyskiwania i przerobu surowca poprzez produkcję opakowania, transport zarówno opakowania, jak i zawartego w nim produktu, po utylizację i powtórny jego przerób.

Bank Światowy oszacował wzrost cen produktów spożywczych w ciągu ostatnich trzech lat na ponad 80 proc. Rosnący popyt na biopaliwa ma w oczywisty sposób w tym wzroście swój udział, ale czy działania, jakie podjęły ostatnio Chiny czy Indie, ograniczając eksport żywności, okażą się skutecznym bodźcem do wyhamowania cen? Czy żywność modyfikowana genetycznie może tę tendencję złagodzić? Przed laty Polska była światowym liderem we wprowadzaniu nowych, bardziej wydajnych i odpornych odmian ziemniaków czy zbóż. Nikomu wtedy nie przeszkadzało, że nowa odmiana ma inny kod genetyczny, bo zapewne nie zawsze sami hodowcy byli tego świadomi. A dziś? Kto rozpętał wielką burzę w sprawie soi czy warzyw modyfikowanych genetycznie? Czy nam, konsumentom, nie należy się porządna naukowa debata, a po niej przystępnie podana wiedza na ten temat?

Sugestywnie o opakowaniach

Nowe cechy przyszłych opakowań można by żartobliwie określić słowami: cwańsze (mądrzejsze), prostsze (w produkcji i użyciu) i bezpieczniejsze oraz dodatkowo opisać je jako uniwersalne. Oznacza to dla przykładu możliwość wykorzystania tej samej koncepcji zakrętki czy butelki zarówno w segmencie spożywczym, farmaceutycznym czy kosmetycznym, wyróżniając oczywiście tak owo opakowanie, by nie budzić wątpliwości konsumenta. Takie podejście w znaczący sposób generuje skalę produkcji, a tym samym czyni nasz sos, jakim są koszty, bardziej strawnym dla obu stron. Ponadto konsument chce widzieć jaki produkt jest w opakowaniu, co nie zawsze musi być istotne dla producenta zawartości. Analitycy zwracają uwagę na następującą prawidłowość - jeśli konsument nie widzi zawartości, kusi go otwarcie opakowania jeszcze przed zakupem, co oczywiście nie jest korzystne ani dla producenta ani dla dystrybutora. Warto więc tę cechę transparentności mocno wypunktować, także na naszym rynku. Oczywiście szefowie marek czy kupcy sieciowi bardziej nastawiają się na efektowny display produktów i maksymalne zagospodarowanie półek niż prezentowanie zawartości opakowań. To jednak pewna beztroska w podejściu do konsumenta, który w najbliższej przyszłości będzie także zwracał wielką uwagę na aspekt odpadowy i ciężar opakowania, mimo że większość z nas na zakupy jeździ samochodem.

Tworzywa biodegradowalne – bieg przez płotki

Firmy spożywcze były do niedawna mocno zainteresowane wdrażaniem opakowań biodegradowalnych produkowanych z tworzyw sztucznych, których udział w rynku opakowań tworzywowych to jednak zaledwie 1 proc. Co je zniechęca? Otóż, mimo zainteresowania konsumentów takimi opakowaniami nie ma dotychczas w Europie kompostowni skutecznie utylizujących biodegradowalne. Norma zakładająca biodegradację w ciągu 90 dni nie może być wobec tego spełniona. Poza dyskusją pozostaje także kwestia, czy wobec powiększającego się deficytu żywności stawiać na produkcję roślinną na cele opakowaniowe, czy też koncentrować się na zaspokojeniu rosnącej konsumpcji? Przemysłowa produkcja biotworzyw ciągle wymaga znaczących nakładów inwestycyjnych, by móc skutecznie konkurować z ropopochodnymi. Niektórym analitykom rynku wydaje się, że biotworzywa w opakowalnictwie to efekt propagandowy wykreowany przez sieci detaliczne i skierowany głównie na przyciągnięcie na zakupy wyedukowanej klasy średniej, tradycyjnie stanowiącej głównego klienta supermarketów. Ten czarny nieco obraz stoi w pewnej sprzeczności wobec tego, co prezentowano i o czym dyskutowano na tegorocznym Interpacku. Przedstawiano tam nieco inny obraz rzeczywistości biotworzyw. Przedstawiciele firm produkujących folie biodegradowalne podkreślali co prawda problemy na jakie napotykają, ale wyrazili jednocześnie potrzebę organizacji podobnych targów poświęconych wyłącznie ich branży. Aspekt konkurencyjności w pozyskiwaniu biomasy w stosunku do produkcji spożywczej był jednak wielokrotnie podnoszony na organizowanych tam konferencjach.

Maszyna, która wymaga skomplikowanego demontażu celem jej wyczyszczenia, nie ma właściwie żadnych szans na rynku. Szkoda po prostu czasu.

Zdrowie i higiena ponad wszystko

Niewątpliwie żeby jeść zdrowo, trzeba też jeść czysto. Podobnie jak doświadczone gospodynie domowe, oceniając przydatność potrzebnych im drobiazgów, biorą pod uwagę wygodę w utrzymywaniu czystości, także i producenci maszyn napełniająco-pakujących obecnie wydają się wyraźnie podkreślać ten aspekt ich produktów. Maszyna, która wymaga skomplikowanego demontażu celem jej wyczyszczenia, nie ma właściwie żadnych szans na rynku. Szkoda po prostu czasu. Większość producentów maszyn pakujących przeprojektowuje je tak, by mogły być czyszczone w sposób prosty i dostępny. Ba, czyszczenie wewnętrzne bywa już także automatyzowane. Ale choć czysta maszyna pakująca to bezdyskusyjny standard, czyste opakowanie też, to jednak… Jak bumerang powraca temat bisfenolu, związku organicznego należącego do rodziny fenoli, którego powszechna obecność w niektórych tworzywach sztucznych oraz wewnętrznych powłokach puszek metalowych budzi coraz większe obawy wielu środowisk konsumenckich.

Ostatnio z inicjatywą odpowiedniego etykietowania opakowań, w których stwierdzono obecność bisfenolu (BPA), a zawierających produkty dla niemowląt, wystąpiła jedna z organizacji sprawujących opiekę nad kobietami ciężarnymi w Wielkiej Brytanii. Organizacja National Childbirth Trust uważa, że szczególnie butelki przeznaczone do karmienia niemowląt powinny być oznakowane w sposób nie budzący wątpliwości. Okazuje się bowiem, że bisfenol przenikający do organizmu w określonych dawkach może być rakotwórczy. Europejska Agencja Bezpieczeństwa Żywności dopuściła w ubiegłym roku dzienną dawkę bisfenolu bezpieczną dla człowieka na poziomie 0,05 mg/kg masy ciała, ale to wcale nie uspokaja konsumentów, których świętym prawem jest oczywiście być poinformowanym czy dane opakowanie zawiera bisfenol, czy nie.

Oto kolejne zagadnienie do rozwiązania i to nie w ciągu najbliższych lat, ale znacznie szybciej. Na opakowaniach produkowanych z poliwęglanów, puszkach z konserwami czy napojami oraz butelkach do karmienia niemowląt powinien być umieszczany stosowny napis typu BISPHENOL FREE. Jego brak powinien budzić wątpliwości świadomych konsumentów….

Wspomniana już Europejska Agencja Bezpieczeństwa Żywności ma w najbliższym czasie ponownie przeanalizować problem, oczekując jednak na rezultaty podobnych działań, które już zostały podjęte w Kanadzie i USA. A Kanadyjczycy właśnie przed kilkoma tygodniami ocenili stopień zagrożenia BPA, przedstawiając stosowny raport do społecznej konsultacji, która ma się zakończyć w połowie czerwca tego roku. To pierwszy kraj, który w tak poważny i systemowy sposób potraktował sprawę bisfenolu, rozważając opcje od całkowitego zakazu jego stosowania do obowiązkowych testów migracyjnych tego związku, jakie musieliby przedstawiać producenci opakowań. Rząd Kanady rozważa nawet współpracę finansową w zakresie rozwoju alternatywnych opakowań niezawierających tej substancji. Z kolei amerykańska FDA także ulega naciskom instytucji naukowych i organizacji konsumenckich wskazujących na korelację bisfenolu przenikającego do organizmu ze zdrowiem fizycznym i psychicznym, szczególnie dzieci i młodzieży. W USA opublikowano już także kilka konsumenckich ostrzeżeń adresowanych do ciężarnych kobiet. Czy i nam uda się zainspirować podjęcie podobnych działań także w Polsce? Miejmy nadzieję, że tak.

Mniej znaczy lepiej

We współczesne trendy opakowaniowe świetnie wpisują się też wszelkie działania związane z obniżaniem ciężaru jednostkowego opakowań, inicjowane zarówno przez producentów, jak i odbiorców. Ostatnio koncern PepsiCo poinformował, że jego półlitrowa butelka przeznaczona dla napojów niegazowanych została „odchudzona” o 20 proc. A to oznacza, ni mniej ni więcej, spadek zużycia tworzywa o blisko 10.000 ton. Wszystko to przy zachowaniu parametrów jakościowych butelki określających ten sam okres przydatności zawartości do spożycia. Dodatkowo firma zmniejsza powierzchnię etykiet o 10 proc., redukując zużycie folii shrink wrap o 5 proc. Te nowe opakowania z Lipton Iced Tea już niedługo pojawią się na rynku. A nasze butelki napojowe sleewowane są od stóp po szyję….Po co i dla kogo?

Śluby i rozwody

Śluby i rozwody w przemyśle opakowaniowym i spożywczym to już codzienność. Niedawno w ramach planu restrukturyzacji Amcor zapowiedział sprzedaż dwu europejskich zakładów (w Szwecji i Wielkiej Brytanii) produkujących opakowania giętkie. I to mimo faktu, że perspektywy dla tego rodzaju opakowań są bardziej niż świetlane. Działanie koncernu oznacza oczywiście nie tyle koncentrację na innym segmencie opakowań, ile redukcję kosztów operacyjnych. Jest także rezultatem planów wycofania się z produkcji folii niezadrukowywanych. Amcor poinformował jednocześnie o planowanej w Łodzi inwestycji, która ma zaopatrywać koncern PepsiCo w opakowania giętkie do przekąsek. Ten ruch da Amcorowi oszczędności na poziomie 30 mln dolarów rocznie. Koncern obecny w 15 krajach Europy wyraźnie przenosi środek ciężkości swych działań do Europy Środkowo-Wschodniej, co zapewne może być opisane jako kolejna tendencja w przemyśle produkującym opakowania na skalę masową. W zeszłym roku Amcor sprzedał zakład produkujący butelki PET w Hiszpanii, wycofując się niejako z tamtejszego rynku. W 2009 roku „tylko” 20 proc. produkcji Amcora realizowanych będzie w Europie Zachodniej, co oznacza spadek o 12 punktów procentowych w ciągu czerech lat. Zaś dochody firmy generowane w naszym regionie wzrosną w tym samym okresie o 8 punktów procentowych, osiągając udział 20 procentowy w przyszłym roku - w większości za sprawą stale rosnącego zapotrzebowania na opakowania dla przemysłu spożywczego w naszej części kontynentu i mimo odczuwalnego także wzrostu popytu na opakowania spożywcze w Europie Zachodniej. Widać z tego, że środki inwestowane przez Amcor u nas są wydawane racjonalniej. A więc marsz przemysłu opakowaniowego na Wschód trwa i pewnie jeszcze kilka lat potrwa.

Ślub firmy Mars z Wrigley, a u nas mariaż Jutrzenki z Helleną, niezależnie od tego jak one się odbywają, czyli kto kogo wiedzie do ołtarza, to też wydarzenia oddziałujące w sposób niebagatelny na przemysł opakowaniowy.

Ślub firmy Mars z Wrigley, a u nas mariaż Jutrzenki z Helleną, niezależnie od tego jak one się odbywają, czyli kto kogo wiedzie do ołtarza, to też wydarzenia oddziałujące w sposób niebagatelny na przemysł opakowaniowy. Wobec ogólnej niepewności na światowych rynkach finansowych, co ma z pewnością niekorzystny wpływ na ceny surowców spożywczych, takie mariaże z pewnością mogą stabilizować źródła zakupów surowców, wywierając na nie oczywistą presję kosztową. A to w finale będzie oznaczać dalszą koncentrację w przemyśle spożywczym, która z pewnością wywrze podobny wpływ na przemysł opakowaniowy.

No i oczywiście RFID. Nikogo zapewne nie trzeba przekonywać, że jest to przyszłość, z którą przemysł opakowaniowy musi żyć w wielkiej symbiozie. Ale RFID w połączeniu z WI-FI to kolejny milowy krok logistyki i opakowań. Ostatnio właśnie polski oddział Wrigley wdrożył w swym zakładzie w Poznaniu system trackingu palet zwany AeroScout. Firma jest prekursorem takiego systemu identyfikacji w swojej branży. Nietrudno zapewne wyobrazić sobie jak ów system działa. Opiszemy go bardziej szczegółowo w jednym z następnych wydań Packaging Polska, teraz jednak zwiastując go w kilku zdaniach. Otóż aktywne tagi RFID zasilane minibateriami wysyłają okresowo sygnał do odbiorników WI-FI. Informacje te są następnie przetwarzane, ustalając m.in. koordynaty palet i usprawniając ich obrót w firmie.

Poznański oddział to największy zakład produkcyjny firmy, której sprzedaż w Europie, na Bliskim Wschodzie, w Afryce i Indiach osiągnęła blisko 440 mln euro. Szczególny udział w dynamice sprzedaży produktów Wrigley ma właśnie nasz kraj, osiągając dwucyfrową dynamikę wzrostu sprzedaży.

Pomimo wszystkich w miarę klarownych tendencji opisujących przyszłe kierunki rozwoju opakowań, wciąż aktualne jest pytanie: kto ma kształtować świadomość konsumenta, że produkt w tym lub innym opakowaniu jest lepszy, to znaczy zdrowszy czy bezpieczniejszy? Od bieguna bisfenolu aż do niewyciskających się do końca sosów czy keczupów w niedostosowanych do nich opakowaniach tworzywowych, ciągle obecnych na polskim rynku. Takie przykłady niestety źle wróżą zarówno naszym lokalnym producentom opakowań, ale także i naszemu przemysłowi spożywczemu. Ciągle bowiem odczuwa on wielki brak technologów opakowań o wiedzy adekwatnej do tempa przemian na światowym rynku.

Na produkt wszyscy powinni patrzeć przez pryzmat zrównoważonego, proekologicznego racjonalizmu, nie dając się jednak omamić modzie czy przekazowi reklamowemu. Wielka, a jednocześnie nieczytelna etykieta, zbyt mała punktacja treści etykiet, ciężka butelka… Na tym tle wyraźnie wyróżnia się HJ Heinz reklamujący w naszych mediach keczup w barierowej butelce, zabezpieczony platynką i z czystą zakrętką. Ale czy ciężar promowania nowoczesności ma spoczywać tylko na producentach finalnych? To temat do dalszych rozważań na naszych łamach, do którego wkrótce powrócimy.

Na zakończenie kilka naszych uwag co do przyszłości rozwoju sektora opakowaniowego z pominięciem tendencji raczej oczywistych, o których wspomnieliśmy na wstępie. Określimy je ogólnym słowem „konsumeryzacja”, które jest zapewne dość koślawym, bezpośrednim tłumaczeniem z angielskiego, ale w sposób szalenie treściwy oddaje sens tej tendencji. Funkcjonalność, szybkie wejście produktu na rynek, a przy tym dostosowanie do zróżnicowanych potrzeb klienta można właśnie opisać tym jednym słowem. Czy opakowania ulegają konsumeryzacji? Z pewnością tak, może nawet bardziej niż sama ich zawartość. Jednocześnie masowość i skala globalnej produkcji nieco ową konsumeryzację zaburzają i wyhamowują. Co zwycięży? Zwycięży racjonalny rozwój. I tym optymistycznym akcentem, dwoma słowami my, czyli Packaging Polska, scharakteryzujemy przyszłość sektora opakowaniowego.


Komentarze

  • i znowu laik pisze artykuł

    Proszę wybaczyć autorze tego artykułu, że nazywam go w tytule opinii laikiem ale jak można było napisać że opakowania biodegradowalne wytwarzane są z tworzyw sztucznych. Nie mogłam tego nie skomentować, czyżby mączka kukurydziana, kwas mlekowy były tworzywami sztucznymi, takimi jak plastik. Dziecko wie, że to bzdura. Jakże marny jest poziom artykułów pisanych przez niedouczonych laików. I szkoda, że artykuły takie jak te kształtują poglądy dużej ilości osób. Pozdrawiam i dużo krytycyzmu w odbiorze treści życzę. Oj ten sponsoring...

  • sprawa bisfenolu A

    Sprawa bisfenolu została wyjasniona. Bezpieczeństwo poliwęglanów i żywic epoksydowych potwierdziły: European Commission's Scientific Committee on Food (SCF), U.S. Food and Drug Administration, the United Kingdom Food Standards Agency, the Japanese Ministry for Health. Całe zamieszanie wokół tego związku było wynikiem kilku nierzetelnych pracy naukowych. Dla zainteresowanych tym tematem >>więcej informacji można znaleść na stronie poświęconej odkrecaniu medialnej paniki: www.bisphenol-a.org