Czy odzyskiwanie surowców wtórnych jest zawsze godne pochwały? Większość z nas odpowie bez namysłu... Gazeta Wyborcza podaje wątpliwości co do tej tezy i przytacza duże fragmenty artykułu, który ukazał się "Financial Times". Problemy rodzi również promowanie określonego rodzaju opakowań nadających się do recyklingu.

Po co zbieramy makulaturę? Żeby oszczędzić drzewa. Ale drewno jest surowcem odnawialnym, przypomina brytyjski dziennik, a transport makulatury do zakładów papierniczych wymaga cennego paliwa. Tymczasem zasoby węglowodorów na naszej planecie są ograniczone.

W wielu gospodarstwach domowych na świecie panuje przekonanie, że w życiu codziennym sortowanie makulatury i opakowań ze szkła, z plastiku, metalu i kartonu jest jedyną sensowną formą pomocy, jaką możemy nieść środowisku naturalnemu. Trudno się zresztą temu dziwić. Wyrzucanie surowców do śmieci wydaje się marnotrawstwem. Nic nie jest jednak takie proste, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Odzyskiwanie surowców wtórnych jest również tematem pełnym mitów i paradoksów, pisze "Financial Times".

Mit numer jeden

Niezgodne z prawdą jest twierdzenie, że sortowanie surowców wtórnych w gospodarstwach domowych ma ogromne znaczenie dla oszczędzania bogactw naturalnych. Surowcom, które w ten sposób oszczędzamy - papier, szkło, stal, aluminium, plastik - nie grozi bowiem deficyt w możliwej do przewidzenia przyszłości. Papier produkowany jest z surowca odnawialnego, szkło z piasku występującego bodaj najobficiej ze wszystkich surowców na świecie. Żelazo i aluminium również należą do najpowszechniejszych pierwiastków, stanowiąc łącznie ok. 14 proc. skorupy ziemskiej.

Prawdą jest, że plastik produkuje się z cennej ropy naftowej, lecz skoro jej ceny ostatnio tak poszły górę, rentowne stanie się wydobycie z pokładów dawniej uważanych za niedostępne.

Ponadto ilość surowców odzyskiwana w gospodarstwach domowych jest naprawdę niewielka. Większość z nich zużywa się w budownictwie, produkcji, robotach inżynieryjnych, stoczniach, przemyśle obronnym, lotniczym i samochodowym. Potrzebne są przy budowie miast, portów, zakładów przemysłowych, maszyn, mostów, samolotów i pociągów. Dużo materiałów pochłania zaopatrzenie biur, sklepów hoteli, restauracji, budynków rządowych, szpitali, szkół. W związku z tym naprawdę istotne odzyskiwanie surowców odbywa się poza naszym domem. Wystarczy przyjrzeć się odzyskiwaniu stali w Wielkiej Brytanii. Gospodarstwa domowe odzyskały w ubiegłym roku 2 proc. złomu żelaznego. Reszta złomu pochodziła między innymi z rozbiórek, odpadów produkcyjnych i ze złomowania pojazdów.

Mit numer dwa

Nie jest prawdą, że stoimy wobec gigantycznego problemu, gdzie umieścić rosnące góry śmieci. Upraszczając nieco sprawę, można powiedzieć, że wszystko, co zdołaliśmy wyprodukować, pochodzi z ziemi, więc znajdzie się na niej dość miejsca na odpady z tej produkcji. Nawet jeśli przyjmiemy, że dziury w ziemi pozostałe po wydobyciu nie zawsze są w odpowiednich miejscach, to i tak człowiek tworzy dość różnego rodzaju wykopów, choćby w starych kamieniołomach, by posłużyły one za składowiska śmieci.

Podobnie jak w przypadku mitu numer jeden i tu udział gospodarstw domowych jest znikomy. W Wielkiej Brytanii z domów pochodzi mniej niż jedna dziesiąta wytworzonych odpadów. Reszta powstaje w przemyśle, handlu, na budowach, rozbiórkach, w kopalniach, kamieniołomach i w rolnictwie.

Trzeba przyznać, że bardzo duża część odpadów wytworzonych w przemyśle podlega procesowi odzyskiwania surowców wtórnych. Zatem na wysypiskach ląduje ok. 20 proc. śmieci pochodzących z gospodarstw domowych. Jednak nawet gdybyśmy zaczęli poddawać recyklingowi połowę naszych domowych śmieci, a nie jedną czwartą jak obecnie, to łączna ilość odpadów trafiających na wysypiska zmniejszyłaby się jedynie o 5 proc.

Czy powinniśmy zatem zawracać sobie głowę odzyskiwaniem surowców wtórnych, pyta Richard Tomkins, autor artykułu w "FT". Mimo że ma to znaczenie bardziej psychologiczne niż rzeczywiste, świadomość ekologiczna jest rzeczą cenną, jego zdaniem powinniśmy starać się robić tyle, ile możemy w tej sprawie.

Z najnowszych badań wynika, że najpoważniejszym zagrożeniem dla człowieka i jego środowiska jest jednak ocieplanie się klimatu. Wartość recyklingu leży więc przede wszystkim w tym, na ile może on się przyczynić do redukcji emisji dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych do atmosfery. Tu zaczynają się wkradać poważne wątpliwości. Zastanówmy się nad tym, ile energii, czyli emisji CO2, potrzeba, by ponownie użyć opakowania szklane. Najpierw jedziemy samochodem do skupu butelek, potem ciężarówki odbierają opakowania i zawożą je do zakładu odzyskiwania surowców, gdzie butelki są myte gorącą wodą i pozbawiane etykietek. Wszystko to odbywa się, zanim jeszcze opakowania trafią do producenta napoju. Na tym przykładzie widać wyraźnie, że recykling nakłada na środowisko znaczne obciążenia. O dziwo, z ubiegłorocznego raportu brytyjskiej agencji rządowej ds. środowiska wynika na przykład, że powszechnie uważane za zbrodnię przeciwko środowisku pieluszki jednorazowe są tak samo groźne jak pieluchy tetrowe, gdyż te wymagają z kolei prania i prasowania. W skali krajów nie ma problemu ze składowaniem śmieci. Pojawiają się one tylko lokalnie.

Na powyższych przykładach widać, że czasem lepiej rozstać się ze śmieciami, niż starać się odzyskiwać z nich surowce wtórne. Dotyczy to zwłaszcza niektórych rodzajów opakowań, m.in. torebek po chipsach, kubeczków po jogurcie, tacek po żywności przeznaczonej do podgrzewania w kuchence mikrofalowej - po prostu nie opłaca się poddawać ich recyklingowi, bo jego ciężar dla środowiska jest nieproporcjonalnie duży. Znacznie korzystniej jest spalić je, wytwarzając przy tym energię, tym sposobem zastępując część energii produkowanej z cennych węglowodorów.

Równie trudna jest odpowiedź na pytanie, czy należy zbierać makulaturę. Wszystko zależy od charakterystycznych cech danej gospodarki. Produkcja papieru z makulatury nie zawsze jest optymalnym rozwiązaniem. Co zatem możemy zrobić dla naszego środowiska? Jeśli jesteśmy świadomi problemu, zapewne nie będzie dla nas nowością, że trzeba po prostu mniej konsumować i starać się zużywać jak najmniej energii - izolować domy, wyłączać niepotrzebne odbiorniki energii.

Ponadto Tomkins podaje kilka przykładów "ciężkich przestępstw" wobec środowiska, wśród których znalazły się: podróż samolotem, używanie zamiast energooszczędnej tradycyjnej żarówki (która marnuje 90 proc. zużywanej energii), gotowanie posiłków w domu (lepiej używać gotowych do podgrzania), zakup terenowego samochodu, posiadanie dwóch domów, zbyt częste mycie się i pranie.

Powinniśmy też starać się kupować produkty wytworzone w krajach, które postawiły na odnawialne źródła energii, a nie na węglowodory, jak np. Chiny.

Aby uzupełnić dość kontrowersyjne wypowiedzi dotyczące recyrkulacji warto również podać (za ulotką Polskiego Klubu Ekologicznego) 10 powodów, dla których nie należy kupować napojów w puszkach aluminiowych. Należy sobie oczywiście zdawać sprawę, że poglądy te są niekiedy skrajne i promowane przez określonych producentów danego rodzaju opakowania (poniżej byliby to producenci opakowań szklanych :-) ). Warto jednak o nich wiedzieć by wyrobić sobie własne zdanie.

10 powodów, dla których nie należy kupować napojów w puszkach aluminiowych:

1. Fałszywe argumenty prośrodowiskowe:

Przemysł aluminiowych puszek chciałby, aby ludzie uważali, że puszki są przyjazne dla środowiska. Niemniej prawda jest taka, iż puszki aluminiowe są dla środowiska największym zagrożeniem spośród wszystkich pojemników do napojów dostępnych na rynku! Dwa z argumentów, których używa się aby dowieść, że są one przyjazne środowisku, czyli niewielka waga korzystna w przypadku transportu oraz "możliwość znaczących oszczędności energii dzięki recyklingowi", to tylko połowiczne prawdy. W rzeczywistości bowiem, pomimo, że aluminiowe puszki są lżejsze od szklanych butelek, transportuje się je na średnio znacznie większe odległości, co wyklucza wszelkie korzyści środowiskowe związane z ich niewielką wagą [zobacz też punkt 5]. W odniesieniu do mitu o "znaczącej oszczędności energii" wspomnieć należy, że ilość energii zużywana w czasie produkcji aluminium jest tak ogromna, że nawet jej oszczędność dochodząca do 95% nie czyni tego argumentu prośrodowiskowym [zobacz punkt 2]. Dodatkowo, w odróżnieniu od butelek, w Polsce puszki aluminiowe przetwarzane są na znacznie niższej jakości stopy aluminiowe, które nie nadają się do produkcji aluminiowych puszek [zobacz punkt 6]. Znaczy to, że żaden recykling puszek w Polsce nie prowadzi do tego, że produkcja nowych puszek jest energooszczędna, czy przyjazna środowisku. Aluminiowe puszki nie są przyjazne środowisku, w jakikolwiek sposób by na nie spojrzeć!

2. Nadmierne zużycie energii:

Do produkcji aluminium służącego do wyrobu aluminiowych puszek niezbędne są ogromne ilości energii, dużo większych, niż w przypadku innych materiałów, z których powstają pojemniki do napojów. Aby wyprodukować jedną tonę aluminium potrzeba 280 GJ energii. Jeśli energię potrzebną do wyprodukowania jednej aluminiowej puszki o pojemności 0,33 l zamieniono by na ropę naftową i wlano do tejże puszki, ropa wypełniła by jej całą ćwierć! Nie potrzeba zatem długo zastanawiać się nad tym dlaczego aluminium nazywa się czasami "zastygniętą energią". [Zobacz punkt 7, aby zrozumieć w jaki sposób tak szalenie energochłonny materiał może być opłacalny]. Dla porównania do produkcji 1 tony szkła na butelki potrzeba jedynie około 10 GJ. Biorąc pod uwagę, iż butelkę napełnia się ponownie od 20 do 50 razy można przyjąć, że energia przypadająca na pojedyncze wykorzystanie szkła wynosi tylko 0,2 GJ/tonę.

3. Nadmierne wykorzystanie surowców:

Produkcja aluminium jest niezmiernie surowcochłonna. Aby wyprodukować tonę aluminium potrzeba 4 ton boksytów [rudy, z której produkuje się aluminium], a poza tym znaczących ilości wapna, ługu sodowego, kriolitu, fluorku glinu, węgla oraz około 400 m^3 wody. Kiedy doda się jeszcze ilość skały płonnej powstającej w czasie odkrywkowego górnictwa boksytów, ilość wyprodukowanych odpadów przypadająca na produkcję jednej tony aluminium sięga 10-15 ton. Dla porównania szkło jest względnie nisko surowcochłonne. Do produkcji jednej tony szkła potrzeba około 1,1 tony surowców i tylko około 12 m^3 wody.

4. Nadmierna produkcja odpadów toksycznych:

Produkcja aluminium do wyrobu aluminiowych puszek powoduje powstawanie znaczących ilości odpadów toksycznych, które pojawiają się na każdym etapie procesu produkcyjnego. Rafinacja boksytów powoduje powstanie ponad 2 ton toksycznego tzw. "czerwonego błota", czyli mieszanki pozostałości boksytów, wapnia oraz ługu sodowego, na każdą tonę wyprodukowanego aluminium. W trakcie samego procesu przepuszcza się bardzo silny strumień prądu elektrycznego przez substancję chemiczną złożoną z tlenku glinu, ciekłego kriolitu oraz fluorku glinu. Powstające w wyniku tego procesu zanieczyszczenia to m.in. wysoce toksyczne fluorki, które powodują degradację życia wodnego oraz poważne zaburzenia układu kostnego w organizmach zwierzęcych, a także u człowieka. Z innych zanieczyszczeń toksycznych należałoby wymienić węglowodory aromatyczne wielopierścieniowe, które powodują raka i wady wrodzone, a także CO, CO2, SO2, pył węglowy, a także inne węglowodory. Każdy z tych związków przyczynia się do powstawania m.in. kwaśnych deszczów czy efektu cieplarnianego. Poza tym również recyklingowi aluminium towarzyszy powstanie nadmiernych ilości odpadów toksycznych [patrz punkt 6].

5. Nadmierny transport:

Z produkcją aluminium związany jest także transport na znaczące odległości. Przy tak ogromnej ilości energii niezbędnej do produkcji aluminium, koszt produkcji energii elektrycznej jest najważniejszym czynnikiem w procesie produkcyjnym. Dlatego też z ekonomicznego punktu widzenia celowy jest transport surowców z jednego kontynentu na drugi w poszukiwaniu tanich źródeł energii. Śledząc drogę przykładowej puszki aluminiowej stwierdzamy, że mogą być wydobywane w Australii, przetapiane w Brazylii, walcowane na blachę w Niemczech, przetapiane na puszki aluminiowe w Polsce, a ostatecznie wykorzystywane we Francji. Szkło tymczasem zarówno produkowane jak i wykorzystywane jest w Polsce.

6. Recykling NIE jest rozwiązaniem:

Recykling nie stanowi panaceum na wszelkie problemy środowiskowe. Faktem zaś jest, że recykling puszek aluminiowych do produkcji nowych puszek to brudny proces. Po pierwsze puszki nie są wykonane z czystego aluminium. Wewnątrz puszki znajduje się lakierowana powłoka, a na zewnątrz pokrywa się ją toksycznymi farbami oraz lakierami. Podczas recyklingu oddziela się je od aluminium poprzez zastosowanie bardzo toksycznych procesów, które prowadzą do powstania do 0,5 tony odpadu toksycznego na każdą tonę wyprodukowanego aluminium wysokiej jakości. Niemniej w Polsce puszki nie są nawet przetwarzane do postaci tak wysokiej jakości aluminium. Znaczy to, że do produkcji aluminiowych puszek w Polsce istnieje stałe zapotrzebowanie na nowe aluminium, którego produkcji towarzyszy tak wiele negatywnych oddziaływań na środowisko. Na koniec w końcu należy pamiętać, że wielokrotne użycie jest dużo korzystniejsze, niż recykling. Szklane butelki można ponownie napełniać [używać] jeszcze wiele razy, a dopiero potem przetwarza się je [w łatwiejszy i czyściejszy sposób] na nowe butelki, produkując przy tym niewielką ilość odpadów.

7. Koszty społeczne i środowiskowe w Krajach III Świata:

Pogoń za tanią, dostępną w dużych ilościach, energią elektryczną w celu zapewnienia konkurencyjności ekonomicznej puszek aluminiowych w stosunku do bardziej przyjaznych środowisku pojemników na napoje [takich, jak szklane butelki] doprowadziła do wielu środowiskowych oraz społecznych nadużyć. W wielu częściach świata takie tanie źródło energii stanowi hydroenergia. I chociaż jest ona czyściejsza niż energia produkowana w procesie spalania kopalin czy też energia jądrowa, niestety zdecydowanie zbyt często buduje się w Krajach III Świata zapory wodne wyłącznie w celu zaopatrzenia przemysłu produkcji aluminium w energię elektryczną, która znajduje się znacznie poniżej cen światowych, a która jednocześnie przynosi niewiele korzyści społecznościom lokalnym. W wielu przypadkach budowa takich elektrowni doprowadziła do powstania zagrożeń dla środowiska oraz dla miejscowej, wiejskiej ludności regionu. Nie tylko bowiem zniszczeniu ulegają ogromne obszary dziewiczego lądu, a ludność zmuszona jest przenieść się do wielkomiejskich slumsów, ale dodatkowo naraża się ją na bardzo niebezpieczne dla zdrowia skutki oddziaływania zanieczyszczeń związanych z produkcją aluminium. Głównym korzyściobiorcą w takich sytuacjach jest przemysł aluminium, który przenosi koszty produkcji aluminium na te kraje, które stać najmniej na ponoszenie takich kosztów społecznych i środowiskowych.

8. Aluminium na tle innych materiałów:

Puszki aluminiowe to nie jedyny rodzaj pojemników, który stanowi zagrożenie dla systemu butelek zwrotnych, niemniej są one najbardziej niekorzystne z punktu widzenia środowiska. Napoje sprzedawane są również w butelkach typu PET, laminowanych kartonach oraz puszkach dwuczęściowych stalowo-aluminiowych. Każdy z tych pojemników niesie za sobą pewne zagrożenia środowiskowe i należałoby ich właściwie unikać. Niemniej w wielu niezależnych badaniach naukowych udowodniono, że puszki aluminiowe są najgorsze. Nawet jeżeli uwzględnimy recykling rzędu 90% [tymczasem w Polsce przetwarza się nikły odsetek], puszki aluminiowe wciąż znajdują się na szarym końcu z powodu nadmiernej ilości zużywanej energii i wody oraz produkcji odpadów toksycznych.

9. Napoje w aluminiowych puszkach NIE są smaczne:

Istnieje prosta przyczyna, dla której szkło wykorzystuje się już tak długo jako materiał do produkcji pojemników na napoje. Faktem jest bowiem, że jest to najbardziej obojętny z wykorzystywanych materiałów, dlatego też nie zmienia on smaku zawartości. Każdy smakosz doskonale wie, że napoje z puszek aluminiowych nie smakują tak dobrze, jak napoje ze szklanych butelek.

10. Puszki aluminiowe są droższe!

Na koniec podkreślić należy, że napoje w aluminiowych puszkach są w sklepach droższe niż te same zapakowane w szklane butelki. Znając koszty środowiskowe, które my oraz nasze dzieci spłacać będziemy jeszcze przez wiele lat, trudno jest uwierzyć, ze ktokolwiek wciąż chciałby je kupować. W rzeczywistości jednak wiele ludzi kupuje puszki myśląc, że jest to symbol nowoczesności, "w zachodnim stylu". Niestety wiele krajów zachodnich dopiero teraz zorientowało się, że szklane butelki zwrotne są znacznie lepsze, również z punktu widzenia środowiska. Problem w tym, że jest już za późno. W niektórych krajach znikły już bowiem systemy butelek zwrotnych, a ich ponowne wprowadzenie byłoby teraz szalenie trudne i kosztowne.

Po artykule niniejszym z pewnością narodzi się sporo w czytelniku wątpliwości i pytań. Przytoczenie przez redakcję tych skrajnych wypowiedzi miało na celu uświadomienie złożoności zagadnienia recyklingu odpadów we współczesnym świecie.


Źródło: ''

Komentarze

  • tak oczywiście

    Ciekawy jaki byłby koszt składowania odpadów pod ziemią....?
    Przy okazji do produkcji szła zużywa się nie tylko piasek, drzewa nie rosną w ciągu 5 min by móc je w takim tempie ścinać a spalanie tworzyw sztucznych wymaga specjalistycznych spalarni odpadów, których na chwilę obecną w Polsce raczej brakuje. Ja się oczywiście nie znam i jak ten głupek ostatni w domu (i pracy) odpady segreguje.

  • Głupoty

    Z tym recyklingiem to racja, ale z tym ociepleniem klimatu to już głupot napisał.

  • bzdury

    po prostu nam sie nie chce. gledzenie, ze czegos sie nie da zrobic, bo jest czasochlonnei kosztowne, to odwracanie kota ogonem. Prawda jest taka, ze jestesmy leniwi, i nie chce nam sie zabrac nawet wlasnej siatki na zakupy. a co do wysypisk, to niech sie autor artykulu, ktory tak ochoczo cytuje, przejedzie do pobliskiego lasu i zobaczy, jak to magazynujemy smieci i jakie to wszystko proste