Na przełomie sierpnia i września w wielu firmach trwały ostatnie przygotowania do gorączki targowej (mowa o TAROPAKu). W ferworze powrotów z urlopów i na domiar z niekompletnym personelem - co z pewnością nie ułatwiało organizacji - łapaliśmy się za głowę w jaki sposób dopiąć wszystko na ostatni guzik -

Nie wszyscy jednak - jak wynika z mojego rozeznania - podzielamy entuzjazm targowych eskapad. Coraz mniej firm jest także zadowolona z efektów i ma sceptyczne nastawienie do praktyk wystawienniczych.
Chociaż w dobrym tonie jest sama obecność i miło czasem powiedzieć że na targach NAS nie zabrakło, to czy tak naprawdę rozumiemy w jakim celu i dlaczego tyle starań i zachodu?
Czy faktycznie potrafimy korzystać z dobrodziejstw przemysłu targowego?

Być może felieton pana Bogusława Zalewskiego oraz Alojzego Kuca pomoże w części odpowiedzieć na te pytania.
Bogusław Zalewski – Prezes Zarządu Polskiej Korporacji Targowej

Gospodarka rynkowa w Polsce jest bardzo młoda. Przywrócono jej reguły zaledwie dwanaście lat temu. Przez początkowy okres rozwijała się pomyślnie, a nawet bardzo dobrze, by w ostatnich trzech latach wyraźnie zwolnić tempo. Wraz z powstaniem gospodarki rynkowej rozwinął się również przemysł targowy i ten wykazywał tempo wzrostu nawet wyższe od tempa rozwoju gospodarki jako całości. Co znamienne, w pierwszym roku spowolnienia tempa rozwoju gospodarczego przemysł targowy prawie nie zwolnił tempa. Wpływ gospodarki na targi zaznaczył się dopiero w ostatnich dwóch latach.
W interesującym nas, bo objętym Raportem roku 2001 gospodarka "stanęła", przestała się rozwijać. Przedsiębiorcy, którym kolejny już rok pogarsza się opłacalność gospodarowania, zmuszeni są często do dramatycznych oszczędności. Outplacement, zawieszanie działalności, upadłość, nie są rzadkością, stąd mniej firm niż zwykle znajduje środki, siły i wytrwałość dla inwestycji marketingowych jakimi są przecież uczestnictwa w targach. Przemysł targowy odnotował spadek wynajętej powierzchni netto o 16,5 %, liczby wystawców o 12,9 % (przy czym tym razem nieco większy był spadek liczby wystawców zagranicznych). Stosunkowo największe przywiązanie do targów wykazuje zwiedzający.
Jednakże na tym tle kilka zjawisk jest pozytywnych, otóż liczba targów zmalała o 3 imprezy, co jest wyrazem silnej wiary organizatorów w lepszą przyszłość. Powstało 15 nowych lub zmodyfikowanych tematów (co oznacza, że nie pozostajemy bezradni, wręcz przeciwnie, w trudnych czasach orientujemy się bardziej precyzyjnie na potrzeby klientów). Nowo wprowadzona kategoria wystawców powtarzających się z roku na rok (przez co najmniej trzy edycje targów), choć bez porównań koniecznych dla pogłębionej analizy, na pierwszy rzut oka wskazuje na nowe szanse dla naszego przemysłu na przyszłość.
Na koniec, kilka naszych kolegów zawiesiło działalność, unikając tym samym strat i zachowując szanse i siły na przyszłość. Wystąpiły dwa przypadki niewypłacalności, w tym jeden spowodowany był raczej przeinwestowaniem niż złą koniunkturą.
Rząd ogłosi program naprawy gospodarki zorientowany na przedsiębiorczość, a zła koniunktura nie trwa wiecznie. Frustruje nas ta sytuacja, ale weźmy pod uwagę, że trudności gospodarcze zdarzają się nawet w gospodarce amerykańskiej. Mam nadzieje, że okres dekoniunktury mija, a rok 2003 przyniesie lepsze trendy.

Alojzy A. Kuca – Wiceprezes Polskiej Korporacji Targowej

Nie jest prawdą, że polski przemysł targowy przeżywa kryzys. Kryzys przeżywa gospodarka, co właśnie widać na targach jak w lustrze. Trudno zatem obwiniać targi za to, że wiernie pokazują jak funkcjonuje gospodarka. Pierwsza polska recesja zmieniła nasz świat. Zmieniła również targi, które zaczęły na nowo malować swój wizerunek. Wskazuje na to tegoroczna, dziewiąta już edycja, unikatowego wydawnictwa Polskiej Korporacji Targowej "Raport Targi w Polsce 2002". Jeden z pakietów rządowej strategii rozwoju gospodarczego zatytułowano "Przede wszystkim przedsiębiorczość". Ale skoro matecznikiem przedsiębiorczości są targi – rządowy pakiet powinien mieć tytuł "Przede wszystkim targi" co nie jest żadna przesadą ani strategiczna, ani ekonomiczną. Wolny rynek, czyli nieskrępowaną przedsiębiorczość, polubiliśmy niedawno. Wcześniej, przez pół wieku, przeprowadzano w Polsce eksperyment, że państwo jest w stanie poprawić reguły ekonomii. Nie udało się. Przez ostatnie 12 lat poglądy na politykę gospodarczą zmieniały się wielokrotnie, ale ani razu nie uwzględniono targów w żadnej strategii rozwoju. Nawet najlepsza polityka przemysłowa, ale bez targów, okazuje się ułomna. Promocja przedsiębiorczości, konsumpcji i inwestycji dokonuje się na targach, a nie przez rządowe deklaracje.

Targi w czasach recesji
"Raport Targi w Polsce" opisuje kondycję polskiego przemysłu targowego w roku 2001.
To był ciężki rok dla globalnej gospodarki. Warto pamiętać, że już w czwartym kwartale 2000 roku Europa zaczęła odczuwać oznaki spowolnienia gospodarczego na świecie, a od początku 2001 roku skutki recesji stawały się coraz dokuczliwsze.

Jak wiadomo – kiedy na świecie jest źle, w Polsce jest jeszcze gorzej. Zwłaszcza, że nasza sytuacja gospodarcza już wcześniej nie była zadowalająca. Nikt jeszcze o tym nie mówił i nikt nie uprzedzał przed recesją. Trwały akademickie dyskusje, zwłaszcza w mediach, co to jest recesja i jaka jest jej definicja. Tymczasem wystarczyło spojrzeć do raportów targowych żeby przekonać się kiedy i w jakim momencie rozpoczęły się tendencje spadkowe w polskiej gospodarce.
Tak zwane spowolnienia gospodarki, czyli nadchodzącą recesję, polski rynek targowy odczuł już w 1999 roku, co potwierdziło się rok później w statystyce targowej. Ówczesne wskaźniki koniunktury w gospodarce, a zwłaszcza badania nastroju konsumentów nie wskazywały jeszcze na zbliżający się kryzys. I to jest bardzo istotne. Okazuje się, że targi są najczulszym barometrem optymizmu konsumentów czyli przewidywania popytu oraz najpierwszym wskaźnikiem wyprzedzającym koniunktury. Nie ma niczego w gospodarce i na rynku, czego wcześniej nie było na targach. Dlatego w cywilizowanych gospodarkach targi, jako strategiczny instrument antyrecesyjny i antykryzysowy zarazem, są szczególnie monitorowane i wspierane przez rządy.
W czasie tej recesji sprawdziło się (po raz kolejny od 1929 roku), że siłę gospodarek oraz przedsiębiorstw można poznać po sposobie, w jaki wychodzą z kryzysu. Z tegorocznych doświadczeń wynika, że najłagodniej recesja przebiega w krajach o najsilniejszym przemyśle targowym. W Stanach Zjednoczonych pierwsze oznaki spowolnienia gospodarczego natychmiast sprowokowały żywiołowy rozwój amerykańskiego przemysłu targowego, co zdecydowanie podkręca popyt i być może ratuje Europę i nas przed katastrofą gospodarczą. W Niemczech, największym placu targowym na świecie, pogłębianie się recesji jest skutecznie wyhamowywane przez targi. Nie oznacza to, że targi nie ponoszą tam żadnych strat. Tempo rozwoju niemieckich targów w latach przedkryzysowych było średnio dwukrotnie wyższe niż w roku 2001.
Nie ulega wątpliwości, że targi są podatne na wahania koniunktury, ale równocześnie same są instrumentem stabilizującym gospodarkę.

Targi w Polsce 2001
Żeby czerpać korzyści z targów – trzeba je rozumieć. Dziś największym mankamentem polskiego rynku targowego jest niedostateczna znajomość marketingu targowego. Targi w Polsce rozwijały się szybciej niż wiedza o targach. W ciągu ostatnich dziesięciu lat powstał liczący się w kraju przemysł targowy, z którego polska gospodarka i nasi przedsiębiorcy nie potrafią korzystać.
Przede wszystkim zdecydowana część wystawców traktuje targi jako alternatywę reklamy albo sposób na promocję. Ale ponieważ targi nie są substytutem mediów, ani supermarketem, więc wystawcy się rozczarowują i rezygnują z następnych imprez. Tymczasem targi są inwestycją marketingową i tylko przedsiębiorstwo, które inwestowało w marketing targowy teraz odbiera należne profity. Tylko brakiem edukacji targowej można wytłumaczyć fakt, że w Polsce maleje liczba wystawców. Recesja nie jest usprawiedliwieniem, zwłaszcza że liczba imprez targowych i organizatorów jest od wielu lat prawie taka sama. Oczywiście, mniej wystawców to jednocześnie mniejsza powierzchnia ekspozycyjna. I mniej zwiedzających.
Targi to testy prawdy o gospodarce i jej funkcjonowaniu. O trendach i tendencjach. Wystarczy porównać dwa ostanie Raporty, aby stwierdzić, które branże przemysłowe odnotowały wzrosty,
a w jakich wystąpiły spadki. Są to ważne informacje nie tylko dla ekspertów od koniunktur, ale przede wszystkim dla samych przedsiębiorców.

Bogusław Zalewski, Alojzy A. Kuca

Artykuł przekazany przez "Świat Kongresów i Targów" nr 7-8 (17-18), rok III Lipiec-Sierpień 2002


Komentarze