W pierwszych trzech kwartałach wydatki na reklamę w internecie wyprzedziły wpływy reklamowe dzienników - wynika z szacunków domu mediowego Starlink. Po raz pierwszy w historii polskiego rynku reklamowego.

- Wszystko wskazuje na to, że to trwała zmiana w strukturze rynku. Korzystamy z internetu coraz więcej i spędzamy w nim coraz więcej czasu, a to przekłada się na decyzje reklamodawców - komentuje Tomasz Chełmecki, szef domu mediowego Starlink obsługującego m.in. PZU, Agorę (wydawca "Gazety Wyborczej") czy Royal Unibrew Polska. I dodaje: - Nasze dane dotyczące internetu są jedynie szacunkami i mogą być mniej dokładne niż w przypadku innych mediów. Poza tym przewaga tego medium nad dziennikami jest niewielka.

Jeszcze rok temu dzienniki znacząco wyprzedzały internet pod względem popularności wśród reklamodawców. W pierwszych trzech kwartałach 2007 r. zarobiły aż o 328,6 mln zł więcej niż internet.

- Reklamodawcy coraz odważniej promują swoje marki w nowych mediach, a atrakcyjność internetu nietrudno wyjaśnić. Pozwala on precyzyjnie docierać do bardzo wąsko określonych grup docelowych, jest interaktywny, świetnie zmierzony, oferuje niski koszt dotarcia i jest dużo bardziej elastyczny w prowadzeniu kampanii niż media tradycyjne - wylicza Przemysław Sawala-Uryasz, analityk CA IB. Jego zdaniem tak szybki wzrost internetu stanowi poważne zagrożenie dla wydawców dzienników. - Podejrzewam, że dzisiejsza informacja może obniżyć wyceny spółek mających aktywa wyłącznie na rynku prasowym - dodaje Sawala-Uryasz.

Wydatki na reklamę w sieci w pierwszych trzech kwartałach wzrosły o 38,1 proc. i wyniosły 573,5 mln zł. Swoje budżety kierowały tam głównie takie branże jak usługi finansowe, motoryzacja czy telekomunikacja. Wpływy dzienników w tym samym czasie wzrosły zaledwie o 6,1 proc. do 572,4 mln zł, co jest zasługą reklamodawców z branż nieruchomości, materiałów budowlanych, usług finansowych, komunalnych oraz artykułów dla dzieci. Jednocześnie wydatki na reklamę w dziennikach obniżyło aż dziewięć branż, w tym motoryzacja, handel oraz komputery i sprzęt RTV.

W ten sposób Polska dołączyła do Wielkiej Brytanii, gdzie internet wyprzedził dzienniki pod względem wydatków reklamowych już w 2006 r.

Po trzech kwartałach wartość rynku reklamowego w Polsce osiągnęła 5,43 mld zł i była o 15,8 proc. wyższa niż w analogicznym okresie zeszłego roku. To jeszcze szybsze tempo wzrostu niż rok wcześniej, kiedy wydatki reklamowe w tym samym okresie wzrosły o 12,7 proc. w porównaniu do 2006 r. Reklamodawcy wciąż woleli telewizję, która zwiększyła swoje przychody o 17 proc. do 2,61 mld zł. Bez względu na znaczące podwyżki cen stacjom telewizyjnym udało się zwiększyć swój łączny udział w torcie reklamowym z 47,6 do 48,1 proc. Jednak najbardziej, bo aż o 51,7 proc. wzrosły wpływy reklamowe kin, które wyniosły 78,3 mln zł. Magazyny, radio i reklama zewnętrzna również zanotowały wzrosty.

- Ale już widać, że kryzys się zbliża. W III kwartale można było zauważyć pierwszy niewielki spadek popytu na reklamę telewizyjną, który stacjom udało się zrekompensować podwyżką cen. Niektóre międzynarodowe firmy apelują do swoich polskich biur o ostrożniejsze wydawanie budżetów - komentuje szef Starlink.

Pracownik jednej z dużych stacji telewizyjnych prosząc o anonimowość, powiedział "Gazecie", że kilka dużych koncernów poinformowało o tym, że ich wydatki na reklamę będą w tym roku niższe od planowanych. Spółki zrobiły to, mimo że umowy ze stacjami zakładają kary finansowe za odstąpienie od wysokości deklarowanych wydatków w ciągu roku. To oznacza, że już IV kwartał - tradycyjnie najlepszy dla mediów - może być w tym roku trudny.

Na przyszły rok Tomasz Chełmecki ze Starlink ma dwa scenariusze dla rynku reklamowego. Optymistyczny zakłada, że wzrost wydatków na reklamę będzie na tym samym poziomie, co PKB - 2-3 proc. Pesymistyczny: to stagnacja albo wzrost o 1 proc.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Źródło: ''