Jak napisała Rzeczpospolita wynagrodzenia zarządów spółek giełdowych wzrosły w pierwszym półroczu 2005 roku przeciętnie o 4,1 procent. W efekcie członek zarządu zarabiał średnio prawie 57 tys. miesięcznie, licząc pensję i wszystkie dodatkowe wypłaty.

Najlepiej opłacani fachowcy na polskim rynku to bankowcy. Biorąc jednak pod uwagę tylko firmy chemiczne także te "skromniejsze" zarobki przyprawiają przeciętnego Kowalskiego o duży ból głowy.

W ścisłej czołówce płacowych krezusów (spółki giełdowe) znalazł się PKN Orlen, gdzie w ciągu pierwszych 6 miesięcy tego roku członkowie zarządu zarobili łącznie 11,5 mln zł. Członek zarządu PKN Orlen zarabia ponad 300 tys.

Oczywiście wynagrodzenia zasadnicze łącznie z nagrodami to tylko jeden z elementów płac członków zarządów. O wiele więcej mogą być warte wszelkiego rodzaju premie w postaci programów motywacyjnych. Programy te z reguły polegają na emisji obligacji zamiennych na akcje, które z kolei obejmowane są po cenach niższych niż obowiązujące na giełdzie.

Przykładem może być Stomil Sanok. W pierwszym półroczu 2004 roku pięciu członków zarządu z tytułu wynagrodzenia pobrało ponad 1,6 mln zł. W tym roku kwota ta spadła wprawdzie o połowę, za to program motywacyjny przewiduje wypłatę w wysokości 10,1 mln zł dla zarządu liczącego nadal pięć osób.

Z przebadanych przez "Rz" raportów giełdowych firm wynika, że około 3,5 procent zysków wypracowanych przez spółki przeznacza się na wynagrodzenie dla zarządów. W wielu wypadkach można zaobserwować relacje między osiąganymi wynikami finansowymi a płacami - wzrost zysków pociągał za sobą wzrost płac i odwrotnie.

Źródło: Rzeczpospolita
Źródło: ''