Jak informuje Rzeczpospolita, Niemcy przedstawili stanowisko w którym informują o swoich zastrzeżeniach do polskiego projektu nowelizacji ustawy w wychowaniu w trzeźwości. Zakłada on, że na wszystkich napojach alkoholowych trafiających na polski rynek będzie się musiała znaleźć informacja, że szkodzą one zdrowiu.

Niemcy argumentują, że ostrzeżenia zdrowotne na etykietach nie są skuteczne w ograniczaniu nadmiernego spożycia alkoholu.

Zastrzeżenia do polskiego projektu mają także: Holandia, Portugalia, Hiszpania, Włochy, Francja, Rumunia i Wielka Brytania. Komisja Europejska przekazała wszystkie uwagi do naszego Ministerstwa Zdrowia. Poinformowała także, że sama nie może się odnieść do projektu, ponieważ informacja, że alkohol szkodzi zdrowiu, jest zbyt ogólna. Francja, która wprowadziła ostrzeżenia, określiła dokładnie, że nie powinny pić go kobiety w ciąży.

Bez notyfikacji KE oraz Światowej Organizacji Handlu Polska nie może wprowadzić w życie przepisów o ostrzeżeniach.

Branża alkoholowa szacuje, że jej wydatki - m.in. na urządzenia do etykietowania i wycofanie nieoznakowanych produktów ze sklepów - mogą przekroczyć 1 mld PLN. - Przepisy dotyczące ostrzeżeń w takiej formie (projekt zakłada, że treść ostrzeżenia ma zajmować 20% opakowania) mogą doprowadzić do tego, że wielu dystrybutorów wina będzie musiało zakończyć działalność w Polsce. Ani oni, ani ich dostawcy nie mają bowiem technologicznych możliwości, aby je wprowadzić w życie - uważa Robert Ogór, prezes giełdowej grupy Ambra.

We wrześniu poselskim projektem ma się zająć specjalna podkomisja sejmowa.

Źródło: Rzeczpospolita
Źródło: ''