Już wkrótce klienci sklepów, pakujący zakupy do jednorazowych torebek foliowych, będą musieli za każdą z nich zapłacić 20 gr opłaty recyklingowej. Z opłat mają być zwolnione opakowania do takich towarów jak kiszone ogórki czy ryby.

Według Ministerstwa Środowiska, pieniądze z opłat mają trafić do urzędów marszałkowskich, z przeznaczeniem na zagospodarowywanie odpadów i edukację ekologiczną. Ministerstwo nie chce sprawdzać, które z opakowań mogą naprawdę ulegać biodegradacji, więc opłata będzie pobierana od wszystkich.

Ideą urzędników jest przede wszystkim zmniejszenie ilości wykorzystywanych opakowań jednorazowych i zachęcenie ludzi do korzystania z toreb wielokrotnego użytku.

Krzysztof Kawczyński z Polskiego Systemu Recyklingu chwali pomysł, uważa jednak, że wprowadzenie tylko opłaty recyklingowej nie zmieni świadomości konsumentów na tyle, aby myśleli o ochronie środowiska. - Gdyby klient musiał więcej płacić za zwykłą torebkę, a za ekologiczną dużo mniej, to wówczas cel edukacyjny byłby osiągnięty. Dodaje, że w niektórych krajach produkcja toreb ekologicznych jest dofinansowywana.

Z kolei Renata Juszkiewicz, dyrektor przedstawicielstwa Metro Group w Polsce, podkreśla, że wprowadzenie nowego asortymentu, jakim są torby foliowe, to duża operacja logistyczna. - Sklepy będą musiały przeprowadzić akcje marketingowe, aby poinformować klientów, że będą musieli zapłacić za torbę foliową oraz wyjaśnić im, dlaczego tak ma być - wyjaśnia.

Projekt resortu zakłada także, iż sklepy o powierzchni powyżej 2 tys. mkw. będą musiały selektywnie zbierać opakowania po produktach, które są w ich ofercie. Ministerstwo chce również, aby wszystkie sklepy przyjmowały na wymianę opakowania wielokrotnego użytku.

Źródło: Gazeta Prawna, Polityka, HBN food & drinks
Źródło: ''