Temperatura w branży reklamy internetowej rośnie coraz szybciej. Na przejęcia spółek e-reklamowych kolejne wielkie światowe koncerny rzucają miliardy dolarów.

Jak podała Gazeta Wyborcza: Wydarzenia ostatnich dwóch miesięcy na rynku w USA sprawiają wrażenie, jakby największe koncerny internetowe zaczęły rozdrapywać z rynku reklamy online co się da. I to nie patrząc na cenę. W ostatni piątek ogłoszono, że Microsoft przejmuje firmę reklamy internetowej aQuantive za - bagatela - 6,1 mld dol. w gotówce. Dla koncernu Billa Gatesa jest to rekordowe przejęcie w historii.

Transakcja Microsoftu to jednak tylko kolejna odsłona (zapewne nie ostatnia) w całej serii podobnych wydarzeń. Sygnał dał Google, kupując w kwietniu nowojorską spółkę e-reklamową DoubleClick. Internetowy hegemon zapłacił za nią 3,1 mld dol. Pod koniec kwietnia Yahoo kupiło 80 proc. akcji innej firmy reklamy interaktywnej - Right Media; tym razem transakcja opiewała na 680 mln dolarów. Kilka dni temu za zbliżoną kwotę brytyjski holding reklamowo-marketingowy WPP Group przejął inną amerykańską firmę e-reklamową 24/7 Real Media. Do wyliczanki można dołożyć jeszcze kilka innych transakcji, w tym np. przejęcie na początku roku przez koncern Fox Interactive Media (z grupy News Corp Ruperta Murdocha) firmy Strategic Data Corporation.

DoubleClick oferuje technologie do wyświetlania reklam w internecie i monitorowania ich efektów (czyli np. zbierania informacji o przebiegu kampanii, o zachowaniu w sieci osób, które reklamy widziały etc). Kupując ją Google - który jak dotąd zarabia głównie na prostych linkach reklamowych wyświetlanych przez wyszukiwarkę - automatycznie zagarnia część szerszego rynku e-reklamy, coraz bogatszego w formy (od tradycyjnych bannerów, przez rozmaite multimedia, po reklamy wideo), wykorzystywane nawet w wielkich kampaniach wizerunkowych. Podobne są motywacje Microsoftu i innych przejmujących. Koncerny zdobywają coraz większą część rynku, zyskują dostęp do reklamodawców a także coraz więcej cennych danych o samych odbiorcach reklam online.

Źródłem gorączki jest oczywiście bardzo szybko rosnący na całym świecie rynek e-reklamy liczony już w dziesiątkach miliardów dolarów i w prognozach coraz śmielej porównywany nawet do telewizji. Czy to wszystko może wpłynąć na polski rynek? Astronomiczne transakcje przyciągają uwagę, dowartościowują internet, pokazują, że działające w sieci firmy stają się coraz ważniejsze w grze gospodarczej. Wzrasta jednak głównie potencjał kilku największych graczy na światowym rynku. To oznacza, że z czasem mniejsze, lokalne firmy internetowe, w tym polskie, mogą być w jeszcze trudniejszej sytuacji w starciu z globalnymi koncernami.

Źródło:
Źródło: ''